Kiedy tylko
zobaczyłam okładkę książki „Żmijowisko” wiedziałam, że muszę czym prędzej ją
przeczytać. Nie miałam wcześniej styczności z twórczością Wojciecha Chmielarza,
tym bardziej jestem miło zaskoczona, jak bardzo wciągnął mnie ten thriller. Na
pewno nie będzie to ostatnia jego książka, którą przeczytam.
„Żmijowisko” to powieść o rodzicach którzy stracili
dziecko. Córkę, która zniknęła podczas rodzinnego wyjazdu. Ojciec wraca po roku
w to samo miejsce, aby kontynuować poszukiwania.
„Ady już nie było. Zniknęła. Rozpłynęła się w ciemnościach letniej nocy.
Pozostawiła po sobie ogromną dziurę. Kamila była przekonana, że nigdy nic jej
nie wypełni. Myliła się. Wypełnił ją, aż po same brzegi, matczyny ból po
straconym dziecku.”
Akcja dzieje się w tytułowym Żmijowisku, niewielkiej
wsi gdzieś na pomorzu. Rodzinna Agroturystyka, zaraz po rodzicach dziewczyny,
została najbardziej dotknięta zniknięciem nastolatki. Przez cały rok
właściciele zdążyli odczuć finansowo jak zmniejszył się ruch w interesie. Zaś wątek
syna właścicieli, Damiana i Sabiny- nowej mieszkanki wsi, to mocno angażujący
emocje epizod. Niestety nie te pozytywne. Ta dziewczyna z Sopotu to najgorsze
co może spotkać niedowartościowanego chłopaka z wioski. Od pierwszych chwil
czytelnik wie, że to nie będzie nic dobrego.
„Był tylko narzędziem w jej rękach, ale pogodził się z tym. Nawet mu się
to podobało. Każdy ma swoje miejsce w życiu. Jego było przy niej.”
Kiedy dowiemy się czy dziewczyna żyje? Czy jeśli
jednak nie, to kto jest zabójcą? Żmijowisko to odpowiedni przymiotnik nie tylko
dla nazwy miejscowości…
Przypadł mi do gustu sposób pisania Wojciecha
Chmielarza. Wyczuwalna różnica w stylu, w zależności kto był w centrum uwagi
rozdziału. Jeśli młodzież, to użyty jest bardziej młodzieżowy i wulgarny ton.
Jeśli wiejscy dorośli to następował inny dobór słów niż u miastowych.
Podobało mi się psychologiczne podejście do bohaterów,
każdemu z nich autor poświęca trochę uwagi. Poszczególne postacie są ukazane w
momencie tragicznych zdarzeń, po upływie kilku miesięcy oraz teraz, w rocznicę
zaginięcia dziewczyny. Każdemu z nich daje szansę, aby czytelnik go poznał.
Niekoniecznie polubił. Mnie osobiście żaden
z nich nie przekonał. Im bliżej ich poznawałam tym większą wzbudzali niechęć.
Przeskakiwanie pomiędzy scenami i czasem akcji może
niektórych zniechęcić i wprowadzić w zamieszanie. Jednak jeśli uważnie się
czyta książkę, a nie tylko przeskakuje ze słowa na słowo( byle więcej i
szybciej), łatwo jest połączyć wszystko w całość.
Po przeczytaniu zakończenia musiałam chwilę do siebie
dojść. Nie spodziewałam się takiej bomby, chociaż teraz kalkulując na zimno,
rzeczywiście autor daje trochę „znaków”.
Polecam wyjadaczom, ale również amatorom kryminałów i
wszelkich zacnych książek. Mam nadzieję, że pozostała twórczość Wojciecha
Chmielarza jest tak samo dobra albo i lepsza.
Jeśli masz ochotę jako pierwszy czytać takie
książkowe skarby polecam www.czytampierwszy.pl .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz